Teksty na każdy temat (Reklama: ,)

Nadal posuwając się wzdłuż rzeki weszli w czerwonej poświacie zachodu słońca w najbliższy gąszcz drzew. Woda wzdychała i szumiała w szerokim korycie pokrytym małymi kamykami. Którędy podążyli Rzekole, skoro głębokość rzeki na tym odcinku nie przekraczała kilkunastu centymetrów, Michael nie potrafił wydedukować. Harka ponaglał ich do szybszego marszu przez wieczorne cienie. Leśny szlak był zarośnięty i łatwo było z niego zboczyć nawet w jasny -dzień, ale to zdawało się dopingować truposzowatego Sidha do tym większego pośpiechu. Bek, Tik i Dour szli kawałek z tyłu. Shahpur trzymał się blisko Michaela, a jego biała postać sunęła niemal bezszelestnie przez krzaki i po zeschłych liściach zaściełających ścieżkę.

(Reklama: )